FANDOM


Jest to opowiadanie tej użytkowniczki, które zostało wykorzystane jako opowiadanie na zajęcia z języka polskiego. Pisane było na szybko, więc jest takie, jakie jest, autorka za tę pracę dostała 6-.

Był ciepły czerwcowy dzień. Nastoletnia Eliza właśnie wracała ze szkoły, nie spodziewała się, że w domu czeka gość. Zaraz po wejściu do domu, zdjęła buty i udała się do salonu, z którego słychać było śmiech. Siedzieli tam jej rodzice i jakiś chłopak. Widziała go po raz pierwszy, na oko miał szesnaście, może siedemnaście lat. Był wysoki, spojrzał na dziewczynę swoimi brązowymi oczami i niepewnie się uśmiechnął, dziewczyna odwzajemniła gest, po czym usiadła obok swojej mamy. Przez kolejne parę minut atmosfera była dosyć napięta, tę niezręczną ciszę przerwał młodzieniec. 

- Na imię mi Matt - oznajmił, patrząc na niebieskooką.  

-Eliza - odpowiedziała wpatrzona w okno. Nie chciała patrzeć w jego stronę. Nie lubiła obcych, a zwłaszcza jeśli przychodzą do jej domu, a ona nawet o tym nie wie. Nie jest za nowymi znajomościami, zawsze była typem samotnika. Jedynymi osobami, z jakimi potrafiła rozmawiać byli jej rodzice. Nie musiała długo czekać na to, żeby dowiedzieć się, że tajemniczy chłopak zostaje na dłużej, na czas bliżej nieokreślony. I tak miała już dość gimnazjalistów, a tu miała z jednym być pod jednym dachem. Na dodatek miał zająć jej pokój, miała jedne wolne łóżko, ponieważ wciąż nikt go nie wyrzucił po tym, jak jej siostra się wyprowadziła za granicę. Jej opiekunowie wciąż mają nadzieję na to, że wróci. Ale odkąd jej nie ma, minęły już cztery lata. Zniesmaczona nastolatka szybkim tempem znalazła się w swoim pokoju i się tam zamknęła. Nie chciała z nikim dzielić pokoju, w nim były wszystkie jej skarby. Wzięła swój pamiętnik i usiadła w kącie; zawsze tam siadała, kiedy potrzebowała chwili skupienia i ciszy. To było jej miejsce, czuła się bezpieczna. Właśnie kończyła wpis w pamiętniku, kiedy rozległo się pukanie do drzwi. Nie poszła ich otworzyć. Nie lubiła w domu gości. Zawsze zamykała się w pokoju na czas ich pobytu, a tym razem nieznajomy miał zostać i to w jej pokoju. Była zła. Nawet nie miała pojęcia dlaczego, ale czuła przeszywający ból. W końcu się przemogła i ruszyła do drzwi. W drzwiach stanął brunet. Niepewnie wszedł do pomieszczenia i rozejrzał się. Białe ściany, wszystkie meble z drewna. Wszystko idealnie ze sobą kontrastowało. Widać było, że zainteresował się wyglądem wszystkiego, co się tam znajdowało. Przyglądał się wszystkiemu z osobna tak, jakby znał już każdy kąt. W chłopaku było coś, co intrygowało brązowowłosą. Przyglądała się jak chodzi po jej oazie spokoju i mruczy coś pod nosem, chciała wiedzieć co, ale cały czas się powstrzymywała. Postanowiła, że będzie dla niego oschła i niemiła. Chciała pokazać, że to ona rozdaje karty, a on nie ma nic do szukania. Kiedy młodzieniec zakończył podziwianie wnętrza, usiadł naprzeciw Eli. Uśmiechnął się do niej, jednak zaraz spoważniał, spojrzał na drzwi z niepewnością. Były zamknięte. Potem jego wzrok powędrował na dziewczynę. 

- Musisz mi pomóc... - Słowa, które wypowiedział zdezorientowały dziewczynę. W jej głowie pojawiło się mnóstwo pytań. W jednej chwili niechęć zamieniła się w ciekawość. Chłopak przesiadł się na miejsce koło córki gospodarzy.

- W czym? - Spojrzała na niego z zaciekawieniem. Nie miała ochoty na to, aby mu pomagać.

- Nie jestem stąd, tylko z przyszłości. Przybyłem tutaj z roku 2045. Moim problemem jest to, że nie wiem, jak tam wrócić. 

- A czemu akurat nasz dom? - Spojrzała z poirytowaniem dziewczyna. Nie wierzyła mu. Nie wierzyła w takie rzeczy jak podróże w czasie czy rzeczy paranormalne. Chciała jednak wiedzieć, co ma jej do powiedzenia nastolatek, który uważa, że jest z przyszłości. 

- Ponieważ za parę lat to nie będzie już dom waszej rodziny. Stanie się coś, że będziecie musieli się przenieść do innego miasta. Przynajmniej tak mówi historia domu, w którym ja mieszkam. Przez ten czas dużo się zmieni, nie chciałem tu nigdy mieszkać, ale moja mama stwierdziła, że musimy. Chciałem się dowiedzieć, co się stało, że was wyrzucili stąd, ale ustawiłem nie ten rok, a teraz nie wiem, jak wrócić. Pomyślałem, że jedyną pomocą jest wasza rodzina, ale jak się okazało trafiłem o trzy lata za wcześnie, a nie mogę tyle czekać. Chcę już wracać do mamy. Nawet jeśli nigdy nie wrócę do dawnego domu. 

Ta historia bardzo zaciekawiła brązowooką, jednak wciąż nie wierzyła. Chłopak to zauważył. Kazał jej iść za nim. Niepewnie wstała i ruszyła za nim. Szli jakoś dwadzieścia minut, aż w końcu doszli do polany. Nigdy wcześniej nie znała tego miejsca. Polana była otoczona z każdej strony drzewami. Zaczęła się bać, a jej myśli krążyły w jej głowie nieubłaganie. Zaczęło kręcić się jej w głowie, tak, że musiała usiąść na trawie. 

- Patrz na to - wyciągnął klucze z kieszeni, kliknął przycisk, który przy nich był i przed nią pojawił się samochód. Pierwszy raz widziała markę tego auta. Wciąż bolała ją głowa, dlatego wstawała bardzo powoli. Podeszła do pojazdu i przeczytała napis "Ganz". Nigdy wcześniej nie spotkała się z tym, żeby samochód pojawiał się znikąd, powoli zaczynała wierzyć w wersję chłopaka. Tylko nie potrafiła pojąć, w czym ona może mu pomóc.

- Jak ja bym ci miała pomóc? - Spojrzała na niego ze zdziwieniem. Chłopak zaczął jej wszystko wyjaśniać. Miała pomóc w naprawie samochodu, a potem wraz z nim polecieć w czasy, w których jej rodzina będzie musiała opuścić to miejsce, a następnie wrócić i sprawić, żeby to się nie wydarzyło.  Niby plan opracowany doskonale, ale żadne z nich nie wiedziało, jak naprawić czterokołowiec. Postanowili, że zaczną już następnego dnia.

*Dzień następny*

Obydwoje wstali dosyć wcześnie. Ponieważ była to sobota, nastolatka nie musiała iść do szkoły. Było im to na rękę. Kiedy jej rodzice spali, po cicho weszła do ich pokoju i zabrała narzędzia potrzebne do naprawy. Niedługo potem byli już na miejscu i zaczęli sprawdzanie pojazdu. Znaleźli nawet jego instrukcję obsługi, co im bardzo pomogło. Pracowali tak przez bardzo długi czas, aż w końcu auto zaczęło działać i udało się je uruchomić. Postanowili wrócić na chwilę do domu, żeby zabrać coś do jedzenia, a następnie wyruszyć w przyszłość. Elizę bardzo wciągnęła cała ta sytuację. Miny jej rodziców wyrażały ogromne zdumienie, kiedy młodzież wbiegła do domu i równie szybko wybiegła z posiłkiem. Szybko znaleźli się w pojeździe. Dziewczyna z zaciekawieniem przyglądała się temu, co robił chłopak, który z wprawą wciskał różnorodne przyciski. Chwilę później byli już w innym miejscu. Teraz stali na betonowej drodze. 

- A za niedługo będzie tu stał supermarket - powiedział, patrząc przed siebie. Niepewnie wysiedli i ruszyli przed siebie. Wiedzieli, że ich zadanie nie jest za proste, jednak chcieli rozwiązać sprawę oraz nie chcieli żadnych zmian. W tak krótkim czasie Eli zobaczyła, że jest ktoś, komu tak bardzo jak jej zależy na braku zmian. Akurat jej rodzice i ona tylko, że z przyszłości wyszli z domu, więc oni, wykorzystując to, że zawsze pod wycieraczką jest klucz do domu, weszli. Pierwsze, co przyszło nastolatce do głowy, to gabinet jej taty, tam znalazła akt, w którym był pozew o rozwód. Nie mogła uwierzyć w to, że jej rodzicie mogliby się rozwieść, Nagle wszystko stało się jasne. Jej mama sama nie utrzymałaby tak dużego domu, więc musiała go sprzedać, a wiele lat później wprowadziła się do niego rodzina Olsenów, którzy są bogaci. Nie wiedziała, jak może temu zaradzić, ale wiedziała, że zrobi wszystko, aby jej rodzice się nie rozeszli. Musiała, nie chciała zmian, kochała rodziców i to, że zawsze z nią byli. Kiedy młodzieniec nie patrzył, schowała dokument do swojej torby. Następnie wrócili do pojazdu, nie potrafiła uwierzyć, że polana pełna trawy i życia zmieni się w betonowe pustkowie. Szybko powrócili do jej czasów. Podał jej dwa listy, jeden do jej rodziców, a drugi do niej. Chłopak kazał jej go otworzyć dopiero po przyjściu do domu i dopiero jak będzie sama, obejrzała się, a on posłał jej jeden uśmiech. Odwróciła się i pobiegła w kierunku domu. Okazało się, że cofnęli się o parę godzin, a jej rodzice wciąż spali. Położyła list na stoliku nocnym obok łóżka jej rodziców, popatrzyła na nich. Nie mogła uwierzyć, że właśnie oni chcieliby się rozwieść. Po cichu zamknęła się w pokoju, usiadła w swoim kącie i wyjęła z torby list. Koperta wciąż pachniała perfumami chłopaka, co wywołało u niej uśmiech. Otworzyła i zaczęła czytać. W środku były odpowiedzi na większość jej pytań. Ostatnie zdanie brzmiało: "Zrób coś dla mnie, znajdź kogoś sobie bliskiego i nie zamykaj się w sobie...".  Dopiero wtedy zdała sobie sprawę z tego, jak wiele straciła, z nikim nie rozmawiała, a z Mattem znała się tylko jakiś dzień, a czuła jakby znali się wieki. Zrozumiała, że tego jej brakowało. Już wiedziała, że w nowej szkole znajdzie sobie przyjaciół i była tego pewna. 

*Trzydzieści lat później, Matt*

Kiedy chłopak trafił do swoich czasów, pierwszym miejscem jakie sprawdził był dom Elizy. Jak okazało się, on już tam nie mieszkał. Zobaczył młodą, ładną dziewczynę, podobną do Eli. Chwilę potem zobaczył kobietę, to była jego nowa znajoma. Wiedział, że musi wrócić do swojego domu. Że jego mama postanowiła się nie przeprowadzić, zobaczył swoje dokumenty, w których jeszcze niedawno był właśnie ten adres, adres pod którym mieszka zupełnie inna rodzina. Uśmiechnął się, ponieważ na legitymacji pisało, że mieszka tam, gdzie się wychował. 

- A więc się jej udało...

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki